Przypadkowy update

Przez przypadek puknąłem w aktualizację do najnowszej wersji Ubuntu. Finalnie zrobiłem błąd. Aktualizacja automatyczna zrobiła sajgon. Zainstalowałem ponownie tradycyjnie. Potem (linki howto): swappiness, tweak, LXDE… Odpaliłem i po jednym dniu na najnowszej wersji stwierdziłem, że czas na użycie wersji „lite”. Mój wybór padł na Lubuntu… i szczerze powiedziawszy teraz się zastanawiam czemu nie spróbowałem wcześniej ;]

Mój leciwy netbook zasuwa szybciej niż kiedy miał XP na pokładzie. Gdyby się ktoś pytał co instalować na starego złoma – odpowiem, że Lubuntu ;] Jest optymalny do pracy biurowej, z racji moich zainteresowań spokojnie obsłuży gimpa i tablet. Myślałem, żeby spróbować jeszcze Xubuntu, ale po tym jak mój komputer zyskał już trzecie życie na razie się zadowolę tym.