Alternatywa dla google

Na twitterze pojawił się hashtag #GoogleFree2018, który polecam mniej zorientowanym na alternatywne produkty, które oferuje google. A pod tym linkiem propozycje różnych usług How to Live Without Google.

 

Reklamy

Jak prowadzić fanpage na facebooku

Jak korzystać z fejsa

Jeżeli ktoś prowadzi fanpage’a nie zasilając gotówką co chwilę swoich postów, może liczyć na zasięg do 10% śledzących/followersów. Oczywiście ów procent zmniejsza się wraz ze zwiększającym się audytorium.
Można zwiększyć zasięg odbiorców, jeżeli ci, do których post trafi, wykażą się aktywnością – dojdzie do jakiejś interakcji. Przyjmuje się, że można w sposób organiczny dobić do 30% własnych odbiorców i do 5% spoza tej grupy. Czy to jest łatwe? To zależy jakie serwujecie treści. Im ambitniejsze, ciekawsze, bez skandali i populizmu tym samym zamykacie się na sukces wg facebooka.
Polacy nie lubią dawać lajków – to nie jest żaden sekret. Nie lubimy niczego dawać. Zgodnie z naszą mentalnością – to my mamy dostawać. Jeżeli nie macie prawdziwych fanów musicie zwrócić się bezpośrednio do swoich odbiorców „jeżeli Wam się spodobał tekst/zdjęcie/wideo dajcie lajka lub zostawcie komentarz”. Tzw. „żebrolajki” już nie są źle postrzegane przez polskich internautów, więc spokojnie można tak się zwrócić.
Dodatkowo fb ogranicza zasięg innych języków niż język angielski (co mnie zdziwiło, ale hiszpański też nie jest jakoś szczególnie dopieszczany). Jeżeli ktoś nie wierzy, niech założy anglojęzycznego fanpage’a. Rezultat może Was zaskoczyć i poddać w wątliwość czy jest sens prowadzenia fp w ojczystym języku. Oczywistym jest, że używających języka angielskiego jest o wiele więcej niż polskiego, co nie zmienia faktu, że Polaków na fejsie nie brakuje.

Zatem co robić?

Jeżeli fb jest Waszym jedynym kanałem komunikacji, to prędzej czy później zapłacicie. A jeżeli nie planujecie to powinniście jako fp lubić inne strony, lajkować, komentować i udostępniać cudze wpisy u siebie. Uwaga! Jeżeli ktoś udostępni Wasze posty – powinniście to przynajmniej polubić, a najlepiej oserduszkować i skomentować.
Jeżeli jesteście otwarci na inną komunikację to możecie w zależności od treści próbować sił na:
  • twitter – przyjmuje linki, zdjęcia, wideo i audio; dobrze otagowana wiadomość zrobi zasięg, ale nie ma co ukrywać, poza polityką w polskiej części twittera trudno wybić się poza obraną niszę, ale nie znaczy, że jest to niemożliwe;
  • instagram – przede wszystkim treści wizualne, na materiałach wideo warto dodawać napisy; linki nie działają, więc jeżeli ktoś ma wpaść do Was link musi być bardzo prosty do zapamiętania; na instagramie połową sukcesu jest dobre otagowanie (im więcej tym większa szansa na zasięg); tutaj Polacy nie są skąpi w lajki czy komentarze;
  • snapchat – dobrze jest rozreklamować się poza tym serwisem, by ludzie wpadali – przede wszystkim treści wizualne;
  • g+ – po tym całym szumie i zmuszaniu przez Google użytkowników do korzystania z obowiązkowych koemntarzy tegoż serwisu i podpisywaniem się imieniem oraz nazwiskiem – co już odpuszczono – bo nikt nie miał większego pomysłu na to co zrobić z tym „facebookiem 2.0”, nie mniej – warto tam istnieć choćby pasywanie, by wspierać swoje strony w wynikach google;
  • linked – adresowane przede wszystkim do tzw. poważniejszych treści, ale zdarzyło mi się trafić tam na lol-content.

A co zrobić, by wesprzeć czyjegoś fanpage?

Serduszkować (super), udostępniać i komentować. Lajkowanie jest pasywne i działa tutaj dopiero efekt kuli śnieżnej,  pozostałe płaczek (przykro mi) wkurzony (wrr) zaniżają zasięgi i ograniczają dostępność (później te treści są Wam serwowane rzadziej)

Aktualizacja Hangouts

Wczoraj został zaktualizowany dodatek chrome’a – hangouts. W końću dotarło, że latające różne okna są zawadą a nie dobrym rozwiązaniem. Co prawda komunikat jaki przeczytałem mówił o samodzielnej aplikacji (ach ci tłumacze). Uznałem, że to byłby powrót do dobrych czasów, by mieć czat vide google talks można było korzystać z samodzielnej apki bez potrzeby posiadania chrome’a.

Teoretycznie są „alternatywne” aplikacje do czatu, którą potrafią obsłużyć, ale nie potrafią wyświetlić w konwersacji dodanych grafik (jeżeli ktoś coś zna pod windows lub linux niech da znać).

Wygląd w zasobniku jest bez zmian, zmienia się tylko sposób wyświetlania (poniżej).

2016-09-09_08-39-29

Aktualizacja google, której nie było

Nie znalazłem informacji o tym, że Google wdrożyło jakąś aktualizację do swojej wyszukiwarki (wynika, że coś się zmieniło 29 lipca br.). Jeżeli wiecie coś więcej, dajcie znać.

W każdym razie były spadki lub całkowite zniknięcie niektórych stron i blogasków z wyników google. Poniżej sprawdzone remedium na to, by powróciły.

Dla porządku podaję, że dodaje się w ten sposób nowopowstałe strony (na końcu jak dodać stronę do wyszukiwarki Bing).

Pierwszym krokiem jest dodanie strony do Google
1. Zaloguj się kontem google http://www.google.pl/addurl/
2. W polu adres URL wpisz adres
3. Przejdź na test na człowieka ;]

google01

Drugim krokiem jest umieszczenie na swoim blogasku wyszukiwarki:
1. zaloguj się kontem google pod tym adresem https://cse.google.pl/cse/
2. W polu witryny do przeszukiwania wpisz adres
3. Zmień język na polski
4. W polu nazwa wyszukiwarki wpisz nazwę pod jaką będzie będzie opisana wyszukiwarka
5. Kliknij przycisk utwórz
6. Klikknij pobierz kod
7. Skopiuj wygenerowany kod i wklej go do swojego blogaska (a gdzie to zależy od rodzaju bloga/platformy) ;]


I adres do dodania strony lub blogaska do Bing (imo warto):
1. Wejść na stronę http://www.bing.com/toolbox/submit-site-url
2. W polu wpisz adres URL swojej strony głównej
3. Rozwiąż rebus captcha, czyli udowodnij, że jesteś człowiekiem ;]

bing01

I voilà…

Blogi Google’a

Co jakiś czas ktoś mi marudzi skąd ja coś wiem chociaż nie przesiaduję 24h w sieci, nie należę do żadnych grup na fejsie, goldenów, linkendów i generalnie mam wyjebane na tzw. influencerów (ta nazwa kojarzy mi się z grypą i pacjentami zero). Moja odpowiedź to: wyszukiwarka, algebra Boole’a, RSS, a przede wszystkim ludzie, którzy są fachowcami w swoich dziedzinach.

Poniżej mój wybór źródeł Google, które zwykle daje swoim znajomym do obczajenia.

Obowiązkowo:

Opcjonalnie:

Jeżeli się interesujesz lub pracujesz w branżuni:

To czego nikt nie czyta ;P ale każdy lubi się pomądrzyć:

Nagrody sklepiku Google – Google Play Awards

Google na wzór Apple przyzna własne nagrody Google Play Awards dla świeżych i niezależnych projektów młodych programistów za innowacyjność i starannie przygotowane profesjonalne produkcje.

Co oczywiście nie przeszkadza, by znalazły się tam korporacyjne apki Vevo czy TuneIn Radio.

O grach sie nie wypowiem, bo uważałem i dalej uważam, że przenośna dedykowana konsola jest lepszym medium do gier niż tablet czy telefon. Zaś co do apek, szkoda czasu je nawet instalować. Ale to IMO. Choć przyznam, że najbardziej interesującą mnie kategorią jest Best Use of Material Design – sprawdzone i przetestowane w swoim czasie. Dorzuciłbym jeszcze jedną kategorię – apki usprawniające andka, wszelkie tweaki itp. ;]

Na blogu Android Developers Blog opisano nagrody i przedstawiono aplikacje oraz gry w poszczególnych kategoriach. A tutaj można sobie poinstalować, część jest płatna.

Mam nadzieję, że przyszłoroczne nagrody będą jakieś bardziej konkretne.

Funkcja „celów” w kalendarzu Google’a

Google rozszerzyło funkcjonalność swojego kalendarza. Można dodać cele do wykonania, a nie tylko umieszczać informacje co i kiedy. Do tego celu używałem Google Keeps. Teraz jest możliwość oznaczenia/dodania celów. Jeżeli ich nie odznaczyliśmy przechodzą na kolejny dzień (napisałbym o tym wczoraj, ale musiałem sprawdzić ;).

Po wejściu do kalendarza dostajemy powiadomienie.

kalendarz01

Po zatwierdzeniu przechodzimy do stworzenia wydarzenia do przypomnienia.

kalendarz02.jpg

U góry nad każdym jest widoczna liczba powiadomień (suma – zaległe i z danego dnia). Po najechaniu na opcję można je oznaczyć jako wykonane lub wejść do edycji.

kalendarz03.jpg

Ma to też funkcjonować w wersji mobilnej – wypasionej etc. ale póki co jeszcze nie jest dostępna. Więcej na blogu Google’a.