strony wiuwiuwiu

Recenzja antologii opowiadań Epitafia, mi jednak te opowiadania podobały się, ale trudno uznać je za coś epokowego. Fotoraporcik z zajebistej imprezki.
Wczoraj wyszedłem na tzw. miasto z pożyczonym (tradycyjnie) aparatem. Celem miał być Księżyc w pełni, ale po prawdzie tego durnego satelitę było świetnie widać w niedzielę. Olałem sprawę i kiedy wygodnie gniłem sobie na wyrku i czytałem bodajże piąty tom Serii Niefortunnych Zdarzeń zadzwonił Moose, co by nie wywlec zwłok i porobić kilka fotek. Moose został w serwerowni, a polazłem z Robertem foografować tory kolejowe i składy hyhy. Wczoraj kupa śniegu sobie padała, ale nic to, dałem radę ;]
A dzisiaj jako tako, zrobiłem sobie małą aktualizację Granic z paroma grafikami autorstwa Andiego.

Reklamy

parę filmów

Pierwszy Lemony Snicket: Seria niefortunnych zdarzeń na podstawie książek dla dzieci Lemonego Snicketa wydawany w Polsce bodajże przez Egmont, jak dla mnie więcej niż warto. Ścieżka dźwiękowa Thomasa Newmana, no nie wiem, cholernie spodobała mi się, teoretycznie nie wybija się poziomem od reszty, ale można jej słuchac jak zwykłej muzyki a nie klimatycznego movie score jak ma miejsce z większością. A drugi… no cóż szkoda słów, reklamowany jako tych samych twórców co Ringu film Klątwa straszy ale jedynie na początku wyskakującymi różnymi elementami, które w połowie filmu tylko usypiają.