Nowy wygląd Twittera na desktop

Szczegóły na blogu Twittera https://blog.twitter.com/en_us/topics/product/2019/introducing-a-new-Twitter-dot-com.html

 

Reklamy

Fejsik i „kupa śmiechu”

Pierwszy dzień wiosny… a dzisiejsze wieści brzmią niemal jak prima aprilis. Facebook poinformował dzisiaj, że hasła użytkowników w ich wewnętrznych systemach nie były „haszowane”, w skrócie były widoczne dla wszystkich mających dostęp do tych danych. Podobno to był problem tylko wewnętrzny i nie były dostępne z zewnątrz… czy tak było? Mam pewne wątpliwości.

Problem dotyczy użytkowników Facebooka, Facebooka Lite oraz Instagram. Problem może dotyczyć nawet 600 000 użytkowników.

Pełna treść oświadczenia znajduje się pod tym adresem [ENG] https://newsroom.fb.com/news/2019/03/keeping-passwords-secure/

Zalecana jest zmiana hasła. Od siebie dodam, NIE UŻYWAJCIE JEDNEGO HASŁA DO KILKU SERWISÓW. Sory za caps’a, ale nie wiecie jak często się spotykam tak z beztroskim podejściem.

UPDATE
Ciekawy tekst na Niebezpieczniku https://niebezpiecznik.pl/post/600-milionow-hasel-facebook-wyciek/

Jakie dane i jakie aplikacje na andku przekazują dane facebookowi

Niestety, mnie to już śmieszy, bo poziom przerażenia osiągnąłem już w 2010 roku, kiedy dowiedziałem się o profilach cieniach.

Cały raport do ściągnięcia pod tym adresem (po angielsku) https://privacyinternational.org/report/2647/how-apps-android-share-data-facebook-report

Facebook Container

Facebook Container to dodatek do Firefoxa, który zamyka działanie fejsa w swojego rodzaju sandboxie (kuweta). W skrócie, skrypty fejsa nie sprawdzą po jakich serwisach chadzacie i jak często. Trzeba pamiętać, że dane już udostępnione lub nieudostępnione (tzw. shadow profile) są w bazach fejsa, a dodatek ich nie usunie.

Piszę o tym dopiero teraz, ponieważ wtyczki ublock jak i duckduckgo na luzie pozwalały korzystać z fejsa (kwestia pracy, a nie prywaty). Od jakiś dwóch tygodni, fejs ma szczególne problemy z dodatkiem duckduckgo ;]

zrzut01

Po aferze z fejsem w roli głównej Mozilla udostępniła Facebook Container, który pozwala na korzystanie z fejsa – problematyczne może być dla użytkowników, którzy mają połączone konta lub autoryzację via fb.

Po instalacji dodatku w pasku adresu będzie widoczny dodatkowy opis (napis facebook z kłódką), a sama zakładka będzie podkreślona niebiesko.

Fejs, fejsik… znowu zmiany ;]

Jak w temacie. Tym razem administratorze malutkiego fanpage, na którym ktoś coś polubi znikniesz z feedu swoich użytkowników, bo na twoim fanpage’u dzieje się stanowczo za mało. No chyba, że wrzucisz wideo, bo to ma nośność.

A o co kaman? W dużym skrócie. W feedzie użytkownika będzie więcej informacji od znajomych niż od firm. Czy to źle czy dobrze? Trudno orzec.

W facebooku nie pracują ludzie twórczy, tylko ludzie od zarabiania. Zmiana wprowadzona przez administrację facebooka ma podnieść dochody z reklam poszczególnych fanpage’y (tak, to się nazywa komunikat „nie wprost”). Jeżeli zapłacisz, pojawisz się w feedzie, jeżeli nie – to nie.

Facebook to śmietnik. Generalizując, są to przemieszane treści od znajomych (przy czym dostaje się głównie od tych z dużą liczną znajomych) z wpisami fanpage’y, które płacą, ale niekoniecznie je się polubiło. Można byłoby to uporządkować – powiedzmy na trzy zakładki.

1. Feed od znajomych, bez filtrowania – tak jak leci.

2. Feed marek – w końcu płacą, tutaj niech rządzi kasa, kto więcej zapłaci będzie częściej widoczny w feedzie.

3. Feed zaineresowań – informacje z grup i fanpage’y niekomercyjnych.

Nie mam żadnego uzasadnienia dla powyższego, jednak w oparciu o swoje, ciagle, wypracowywane udoskonalenia mogę podzielić swoją aktywność wg powyższej propozycji

1. Czat, email, instagram.

2. Instagram (mam więcej niż jedno konto, w przypadku fb nie sprawdza się), twitter.

3. Czytnik RSS.

Informacje o zmianach na fejsie możecie przeczytać tutaj: https://newsroom.fb.com/news/2018/01/news-feed-fyi-bringing-people-closer-together/

Social media – nowe drogi do zostania ninja sosziali

Nie będę się powtarzał, że nie lubię i dlaczego… Ale interesuje mnie ten sektor – zastanawia mnie kiedy stanie się to tematem na kolejny odcinek Czarnego lustra ;]

Kiedy zacząłem używać snapchata, stwierdziłem, że to świetne medium do pokazywania cycków i siusiaków dla małolatów (co pokolenie to inna forma prezentacji swojej intymności). Sytuacja się zmieniła, kiedy pojawiły się czasowe reklamy,  które zmiatały cały polski rynek do kosza. Szybkie, interaktywne z określonym czasem istnienia. Niestety, ta forma prezentacji nie była dostępna dla zwykłego użytkownika, który jedyne co mógł zrobić to trzasnąć fotę, wideo dodać tekst i jakieś efekty. Dla twórcy jakim jestem to za mało. Ale to się zmieniło.

Stories – krótkie, ograniczone czasowo prezentacje historie mają jeszcze jedną zaletę. Można je recyclingować, dodatkowo można w końcu targetować tym samym przekazem różne grupy (vide facebook). Na instagramie pomijając czysto komercyjne produkty, fenomenalnie prezentuje to NASA – polecam. Mają ciężki kawałek chleba, bo nie ukrywajmy kosmos nie jest teraz sexy. https://www.instagram.com/nasa/

W końcu ciekawym podejściem jest też wykorzystanie materiałów wideo (czyli koniec gnojenia w pionowym filmowaniu z telefonu – teraz mamy pion i poziom), które x lat temu mówiłem, że najlepiej będą odbierane na mobilach. Na tekście w zatłoczonym autobusie mało kto się potrafi skupić, a wideo nawet bez dźwięków a z napisami potrafi bardziej zaangażować przykład https://www.instagram.com/bbcnews/

A jeżeli mówimy o wideo – kamery 360 mogą mieć w końcu praktyczne zastosowanie. Materiał z takiej kamery łatwiej jest przygotować do dwóch formatów pionowego i poziomego.

Wczoraj na Sprawnym marketingu pojawił się artykuł 10 nowości w social mediach i praktyczne sposoby ich wykorzystania – od siebie dodam, że już widzę płaczących
prowadzących fanpage, którzy z kreatywnością nie mają nic wspólnego ;]

UZUPEŁNIENIE: wywiad z Rodrigo de Benito Sanzem wydawca niedzielnego dodatku online „The New York Times Magazine”, sam artykuł powinienem zaproponować w osobnym wpisie, z którego polscy (bezwzględnie wszyscy) wydawcy wersji elektronicznych powinni się dużo uczyć – a tutaj chciałbym uczulić na czytelnika, który w zależności od urządzenia inaczej przyjmuje/konsumuje treści (nota bene kiedy 4 lata wskazałem w swojej pracy na to uwagę zostałem delikatnie mówiąc zignorowany :D ). Wywiad został opublikowany w DwutygodnikuRytm sieci