Social media – nowe drogi do zostania ninja sosziali

Nie będę się powtarzał, że nie lubię i dlaczego… Ale interesuje mnie ten sektor – zastanawia mnie kiedy stanie się to tematem na kolejny odcinek Czarnego lustra ;]

Kiedy zacząłem używać snapchata, stwierdziłem, że to świetne medium do pokazywania cycków i siusiaków dla małolatów (co pokolenie to inna forma prezentacji swojej intymności). Sytuacja się zmieniła, kiedy pojawiły się czasowe reklamy,  które zmiatały cały polski rynek do kosza. Szybkie, interaktywne z określonym czasem istnienia. Niestety, ta forma prezentacji nie była dostępna dla zwykłego użytkownika, który jedyne co mógł zrobić to trzasnąć fotę, wideo dodać tekst i jakieś efekty. Dla twórcy jakim jestem to za mało. Ale to się zmieniło.

Stories – krótkie, ograniczone czasowo prezentacje historie mają jeszcze jedną zaletę. Można je recyclingować, dodatkowo można w końcu targetować tym samym przekazem różne grupy (vide facebook). Na instagramie pomijając czysto komercyjne produkty, fenomenalnie prezentuje to NASA – polecam. Mają ciężki kawałek chleba, bo nie ukrywajmy kosmos nie jest teraz sexy. https://www.instagram.com/nasa/

W końcu ciekawym podejściem jest też wykorzystanie materiałów wideo (czyli koniec gnojenia w pionowym filmowaniu z telefonu – teraz mamy pion i poziom), które x lat temu mówiłem, że najlepiej będą odbierane na mobilach. Na tekście w zatłoczonym autobusie mało kto się potrafi skupić, a wideo nawet bez dźwięków a z napisami potrafi bardziej zaangażować przykład https://www.instagram.com/bbcnews/

A jeżeli mówimy o wideo – kamery 360 mogą mieć w końcu praktyczne zastosowanie. Materiał z takiej kamery łatwiej jest przygotować do dwóch formatów pionowego i poziomego.

Wczoraj na Sprawnym marketingu pojawił się artykuł 10 nowości w social mediach i praktyczne sposoby ich wykorzystania – od siebie dodam, że już widzę płaczących
prowadzących fanpage, którzy z kreatywnością nie mają nic wspólnego ;]

UZUPEŁNIENIE: wywiad z Rodrigo de Benito Sanzem wydawca niedzielnego dodatku online „The New York Times Magazine”, sam artykuł powinienem zaproponować w osobnym wpisie, z którego polscy (bezwzględnie wszyscy) wydawcy wersji elektronicznych powinni się dużo uczyć – a tutaj chciałbym uczulić na czytelnika, który w zależności od urządzenia inaczej przyjmuje/konsumuje treści (nota bene kiedy 4 lata wskazałem w swojej pracy na to uwagę zostałem delikatnie mówiąc zignorowany :D ). Wywiad został opublikowany w DwutygodnikuRytm sieci

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s