Edukacja użytkownika

Właściwie powinienem napisać „informacja użytkownika”. Jednak okazuje się, że ludzie mający dostęp do technologii w ogóle o niczym nie wiedzą. Podobnie jak dzieciaki, którym starsi dają im kredyt zaufania, że ogarniają technologię niż pokolenie, które je tworzy, a to co robią w kwestii bezpieczeństwa, aż mózg dęba staje ;]

Sam też popełniłem kilka błędów i dlatego uważam, że edukacja, czy jak kto woli informowanie, użytkownika to jest dobry pomysł. Co prawda statystycznie mało kto zareaguje (swojego czasu google za sprawdzenie bezpieczeństwa swojego konta dawał kolejne GB do konta), ale warto to zrobić choćby przejrzeć ustawienia, a może coś się zmieniło?

mBank nie tylko informuje swoich klientów, ale wykorzystuje reklamy aby o tym przypomnieć, że bezpieczeństwo naszych pieniędzy zależy przede wszystkim od nas. Można na tej stronie zobaczyć co proponują https://www.mbank.pl/uwazniwsieci/page/strona-glowna/

O podobnych działaniach facebooka napisałem w 2016 roku https://bagienny.wordpress.com/2016/12/28/zapoznaj-sie-z-facebook/ EDIT: kontrola prywatności

Pod koniec ubiegłego roku onet wysłał dwa mailingi, by uzupełnić konto na wypadek gdyby komuś się zapomniało hasła (co zdarza się często).

Oprócz treści i linku do ustawień konta w wiadomości znalazł się link do wiadomości kierującej do wiadomości via www (weryfikacja listu).

onet_2

Swoją drogą przez kilkanaście lat pracowałem w szkole w programie zajęć z informatyki lub technologii informacyjnej ani razu nie widziałem tematu związanego z bezpieczeństwem w sieci. Mam nadzieję, że to się zmieniło.

 

Reklamy

5 myśli na temat “Edukacja użytkownika”

  1. Serio wierzysz, że lokalny portal może realnie dbać o użytkowników. Miałem możliwość posłuchania od pracowników jednego z portali jak się tam pracuje i chociaż to nie była osoba z IT, więc może w działach technicznych praca wygląda zupełnie inaczej, to ja bym się obawiał kupować w takich miejscach usługi przechowujące dane. Taki Google (ostatni twój wpis) to ma chociaż jakieś procedury i środki na to aby nie zamiatać nic pod dywan.

    Co do zajęć informatyki to coś mi się wydaje, że wciąż jest tak samo jak za naszych czasów. Mnie uczyli w Norton Commander zakładać katalog. Koleżanka przez 45 minut zrobiła katalogi dla wszystkich ras psów jakie znała. ;-)

      1. Pytanie kim jest nauczyciel – dawny pan od techniki, pani z klas 1-3… ;-) To autentyczne przypadki z mojej dawnej podstawówki.

      2. Tam gdzie pracowałem była jedna informatyczka (nie lubię żeńskich form robionych na siłę), reszta albo fizycy albo matematycy. Z perspektywy zgreda stwierdziłem, że ktoś kto układa program nauczania nie ma zbytniej wyobraźni.
        Btw. przypomniało mi się, kiedy miałem informatykę w średniej, ktoś ambitnie wrzucił do programu sześć godzin lekcyjnych z assemblera – skończyło się na tym, że napisałem kalkulator w HMC (hipotetyczna maszyna cyfrowa), reszta miała sformatować stronę w jakimś programie chyba w tigu. Bosz, jak cudownie nie być już ofiarą polskiej edukacji.

  2. No z tym google’m to bym nie przesadzał, przynajmniej moje doświadczenia w tej materii są nieciekawe. Dlatego nie zdecyduję się ponownie na korzystanie z płatnych usług z google.

    To zależy o czym mówisz. Możesz trafić dobrze i możesz trafić źle. A co do lokalnych to zależy kto się tym zajmuje – jogger np. był zajebisty ;] Każdy serwis ma jakieś „ale”. Nawet jak postawisz własny sprzęt, otoczysz drutem kolczastym też nie masz pewności.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s