Aplikacja Google Duo

Trudno coś więcej o tej apce powiedzieć. Raptem chwilę temu lepszemu światu udostępniono, a w Polsce dopiero zapowiedź.

Na moją prośbę znajomi należący już do lepszego świata nagrali mi wideo tej apki.  Jedyne co można o tej apce napisać tylko tyle, że jest to Hangouts na urządzenia mobilne bez opcji pisania, z wideo na pełnym ekranie.

Można się zapisać w sklepiku play zapisać na powiadomienie o udostępnieniu.

Swoją drogą podziwiam optymizm Google’a. Ich redukcjonizm w funkcjonalności co najmniej mnie zdumiewa – polecam obejrzeć sobie Inbox. Srsly, niedługo dadzą użytkownikom apkę, która będzie robić ping i tym samym zrewolucjonizują rynek urządzeń mobilnych.

4 myśli na temat “Aplikacja Google Duo”

  1. Inbox akurat jest genialny jeśli przekonuje Cię metodologia „Getting Things Done” i posiadania pustej skrzynki. Nie wspominając już o tym że ich automatyczne filtry (nie tylko spamowe, ale również na kategorie) są absolutnie genialne i nieomal bezbłędne. Nigdy przed inboxem nie miałam tak zorganizowanej skrzynki. Snooze czasowy i lokacyjny, „bundlowanie” tematycznie powiązanych wiadomości (jakkolwiek po polsku to nazwali, sorry mam tylko angielskiego inboxa) – jak dla mnie Inbox był totalną rewolucją. Szkoda że niektóre opcje wciąż są tylko w oryginalnym Gmailu ale jednak bardzo rzadko muszę go odpalać.

    Natomiast Duo (którego jeszcze nie próbowałam) wydaje się rzeczywiście kolejnym pudłem. Gdyby działało to trochę tak jak Applowe wysyłanie wiadomości, tzn. jeśli odbiorca jest na Wifi/dostępny na appce to dostaje przez appkę, a jeśli nie to normalnego SMSa – czyli w tym wypadku, normalny telefon, to miałoby to jakiś sens i wartość dodaną, no i można by się komunikować z ludźmi którzy się (jeszcze) nie przesiedli, i łatwiej byłoby ich przekonać żeby to zrobili. Natomiast tak… to już nawet nie próba podbierania rynku skajpowi, ale swojego własnego z hangouts. Totalnie nie widzę sensu.

  2. Zanim odpowiedziałem, uruchomiłem aplikację jeszcze raz, zobaczyć czy się nieco poprawiło od ostatniego mojego użytkowania. Chciałbym te funkcje „zrobione”, „przypięcie” i „snooze” w regularnym gmailu. Poza tym całość jest nowomodna, pozbawiona szczegółowych informacji, które są mi niezbędne do pracy. Jestem zdecydowanie na nie. Ale co jakiś czas będę próbować ;] Bo nie jestem na nie całkowicie ;]

    Obawiam się, że nikt nie widzi sensu. Opis na ich stronie też jest napisany… jakby dali to stażyście do opisania. Wydaje mi się, że po fajnym narzędziu, które nigdy nie wyszło poza testy google wave (przyznaję, było trudne do ogarnięcia – jedyne co widziałem zbliżonego do tego to slack) za bardzo cisną na fejsbuczenie czyli zrobienie gównianej, niepotrzebnej aplikacji, którą zajara się cały świat a oni zarobią mnóstwo pieniędzy. Jedyną, jak na razie, z „ostatnich” aplikacji, którą chwalę, jest to google keeps.

    1. Z ciekawości – których funkcji / informacji brakuje Ci w Inboxie? Dla mnie jedyny czas kiedy muszę odpalić „normalnego” Gmaila to kiedy albo muszę coś ostro w ustawieniach pogrzebać (np. zmienić coś z ekstra kontem POP3 z którego dociągam pocztę) albo kiedy mam jakiś mocno wyuzdany search do zapodania (np. gdzie chcę ograniczyć emaile wysłane w konkretnym czasie itp.). Cała reszta tego co używam „na co dzień” jest więc zastanawiam się czy masz mocno inny tryb pracy, czy po prostu może nie znalazłeś (zajmuje trochę czasu przestawienie się na nowy interfejs… :) ).
      Odnośnie Duo, i Googla ogólnie, wydaje mi się że od jakiegoś czasu za bardzo poszli w ściganie konkurencji zamiast innowacje. Może to być klasyczny problem że z małej elastycznej zwinnej firmy stali się megakorpo i dobre pomysły po prostu „giną w tłumie”, ludzie którzy podejmują decyzje na szczycie awansują przez dupolizanie a nie talent itd. Nie wiem, nigdy tam nie pracowałam i choć mam kilku znajomych ze studiów to nie utrzymujemy jakoś specjalnie kontaktu – ale tak mi to trochę wygląda z zewnątrz.

      1. Bardziej mnie zastanawia, dlaczego dla Ciebie inbox jest wystarczający ;] ATSD tak, korzystam w mocno innym trybie ;]
        Nie wydaje mi się, że to jest w tym problem. Mnóstwo wcześniejszych zadań, było robionych urra optymistycznie, a te, które wypaliły pamiętamy najlepiej – o porażkach nawet nie pamiętamy, że były. Widząc takie coś jak snapchat, facebook etc. które nie są innowacyjne zarabiają duże pieniądze, chcą też kawałek z tortu „nie zrobić za dużo”. Inni też próbują tak zrobić np. Sony z tym swoim wysokobudżetowym indykiem ;]

Możliwość komentowania jest wyłączona.