Siedzi baca na skraju ścieżki, podnosi co chwila ciężki kamień,
kładzie go sobie na fujarze i …ziuuuuuu…, przerzuca go daleko, daleko
za siebie. I znów, i znów. Idą 2 turystki, zobaczyły to, strasznie im się
spodobało i przeleciały Bace. Po czym ubierają majtki i idą dalej na
wycieczkę w góry. A baca bierze kolejny kamor, kładzie go na fujarkę,
robi przerzut i… jeb, walnął się z całej siły tym kamieniem w czoło.
Siedzi oszołomiony, prawie ze zemdlał, krew mu się leje z czoła i
mruczy:
– Kurna, taka fajna miałem zabawkę, to wzięły i zepsuły.